Chociaż już od dłuższego czasu miałam to w planach, moja przygoda z serialem Breaking Bad rozpoczęła się tydzień temu. Przez ten czas zdążyłam oglądnąć cały sezon pierwszy, liczący 7 odcinków. Dlaczego akurat Breaking Bad? Hmm..ktoś zarysował mi fabułę o mężczyźnie, który zachorował na raka i zaczął robić narkotyki (metamfetaminę). Przyznam motyw przewodni dość nietypowy - przyciągnął mnie. Serial ma dużą oglądalność, więc to też miało wpływ na rozpoczęcie oglądania.
Zdecydowałam, że zdradzę co się działo w pierwszy odcinku, a resztę sezonu uogólnię.
Co mogę powiedzieć po oglądnięciu ,,Pilota" ? Na pewno serial ma potencjał. Dobra fabuła i ciekawa realizacja. Walter wydaje się być spokojnym i miłym człowiekiem, któremu niezbyt dobrze się wiedzie. Ma żonę Skyler, która mimo swojego wieku jest w ciąży i niepełnosprawnego syna Waltera Jr. Nie stać go na wiele rzeczy - przypominam tu scenę kiedy jego żona miała pretensje o kupno papieru do drukarki. Walter jest nauczycielem chemii, oprócz tego pracuje w mylni samochodowej. Akurat kiedy myje pewien samochód, okazuje się, że należy on do jednego z jego uczniów. Zostaje wtedy obiektem żartów, jest wyśmiewany. Pewnego dnia traci przytomność w mylni. Trafia do szpitala, chociaż nie chce tego, bo jak się dowiadujemy nie stać go nawet na pokrycie ubezpieczenia. White dowiaduje się, że ma raka, nieoperacyjnego, małe szanse na przeżycie. Główny bohater wydaje się być skrzywdzony przez los. Budzi uczucie współczucia.
Walter jedzie na akcje łapania dilera narkotykowego i tak zaczyna się jego przygoda w tej branży. Zauważa swojego byłego ucznia uciekającego przed policją. Jedzie do niego i zaczynają rozkręcać biznes. White okazuje się świetnym "kucharzem". Pojawiają się też pierwsze kłopoty.
Jak prezentują się kolejne odcinki? W ,,The Cat's in the Bag..." (1x02) działo się zdecydowanie mniej niż w ,,Pilocie", ale dalej oglądałam serial z zaciekawieniem. Pojawiły się pierwsze śmieszne wątki a kwintesencją humoru była ostatnia scena z wanną i dziurą w suficie. Walter i Jessie posprzątali ten bałagan w kolejnym odcinku. Niestety w niektórych produkcjach są niedociągnięcia typu: tajemniczy porządek, mimo że wcześniej był syf czy np. zniknięcie wielu ran. A tutaj w Breaking Bad wszystko dopięte na ostatni guzik. Kolejne odcinki były bardziej rodzinne. Następnie White zmienia się w gangstera. Świetny duet Walt & Jessie radzi sobie coraz lepiej i "gotuje" więcej metamfetaminy.
Walter to bohater niejednoznaczny. Na pierwszy rzut oka, spokojny, miły, cierpliwy. Wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Szczególnie biorąc pod uwagę napotkane na jego drodze kłopoty.
Jessie typowy nastolatek, który zszedł na złą drogę. Dzięki niemu można się pośmiać.
Dużym plusem Breaking Bad, jest to, że nie mamy "dziur w czasie". Kiedy kończymy oglądać jeden odcinek to w następnym mamy spójną kontynuację. W wielu innych produkcjach mamy różną perspektywę czasu. Zaczyna się akcja, a potem wydarzenia mające czas pięć lat później, ewentualnie każdy odcinek jest o czymś innym. Właśnie to odróżnia Breaking Bad od np. Dr House (chociaż nie wiem, czy wypada porównywać tak różne seriale).
Co mi się nie podoba? Ciężko coś zarzucić BB, jednak irytuje mnie siostra Skyler. Głównie z powodu dziwnego zachowania. Jakoś nie doszukiwałam się specjalnie minusów.
A jak wasze wrażenia po seansie?
